Z samego rana wbiegłam do stajni. Cato skubał siano. Dałam mu jabłko i kilka kostek cukru, po czym wyprowadziłam z boksu. Był troszeczkę ospały i niemrawy, jednak gdy wyszliśmy na świeże powietrze, powróciła mu werwa.
Postanowiłam pojechać na oklep - tak jest ciekawiej. Cato cwałował przez pola, a ja czułam przyjemny chłód. Przy lesie się zatrzymaliśmy. Odgarnęłam włosy z twarzy i spojrzałam na postać stojącą tuż przede mną.
- Hej? - ni to powiedziałam, ni zapytałam.
- Cześć.
- Jak masz na imię? - zapytałam z uśmiechem - Ja jestem Isabelle. Miło mi - wyciągnęłam rękę w stronę nowo poznanej osoby.
Ktoś? ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz